Dostaliśmy fotografie od naszych widzów!
Dzięki uprzejmości Pani Dyrektor i Pań wychowawczyń możemy też spojrzeć na siebie z zupełnie innej strony: od widowni!
To niecodzienna sprawa, ponieważ zwykle nasze relacje dotyczą zakulisowych fotek z zaplecza, próby, rozgardiaszu panującego za sceną, a tym razem możemy pochwalić się zupełnie inną perspektywą.
Wspaniałe są nasze przeżycia od strony sceny, gdy widzimy roześmiane lub zaciekawione buzie, które patrząc na scenografię (wymalowaną rękami naszych simche aktorów) czekają na to co się wydarzy.
Każdy występ poprzedzony jest tremą, raczej mobilizującą, raczej przyjemną, ale to co dzieję się po występie!
Jakby nagle odjęło nam ze 20 lub 30 lat! Czujemy się młodsi, weselsi, wcale nie chce się nam wracać do domów, jedziemy z naszymi lalkami i scenografią na Andersa, tam jeszcze długo rozmawiamy o tym jak było i jak reagowała publiczność.
Sensem istnienia teatrzyku lalkowego Simche jest jego publiczność.
Nasza ukochana!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz