wtorek, 26 stycznia 2016

MIZRACH - Wycinanka żydowska - Danuta Gładkowska

Szanowni Państwo,
z wielką przyjemnością prezentujemy dziś kolejną odsłonę wyciananki żydowskiej. Mamy zaszczyt  pokazać prace Danuty Gładkowskiej, słuchaczki Uniwersytetu Trzeciego Wieku, prężnie działającej w naszych grupach warsztatowych.
Prezentowane dziś prace należą do mizrachów, czyli rodzaju wycinanek, które  zawieszano w domach na ścianie wschodniej (słowo MIZRACH w języku hebrajskim znaczy właśnie wschód).




W ogólnym znaczeniu mizrach jest ozdobą, niekoniecznie zaś wycinanką.



W mizrachach charakterystyczne jest występowanie jednego z trzech elementów, umieszczonych centralnie. Są to: menorę, Gwiazdę Dawida, bądź Mojżeszowe tablice (nad którymi najczęściej znajdowała się korona Tory. Same tablice często podtrzymywane były przez lwy. Lew jest częstym motywem w kulturze żydowskiej, jako symbol siły.



Inne zwierzęta przedstawiane w mizrachach to:  tygrys – symbol wytrzymałości; jeleń – symbol rączości; orzeł – symbol lekkości; kogut – symbol pojednania;ryby (również winorośl) – symbol płodności. Kolumny symbolizują pierwszą świątynię w Jerozolimie. Dłonie kaplana w geście błogosławiństwa oznaczają kogoś biegłego w Torze. U Żydów ortodoksyjnych był to jedyny dopuszczalny ludzki element, który można było przedstawiać, nawet fotografia kogoś bliskiego na ścianie obrażała Jahwe.


środa, 13 stycznia 2016

Wycinanka żydowska Wiesława Rawska-Tejszerska



Jestem studentką UTW przy Fundacji Shalom od początku utworzenia przez Panią Gołdę Tencer, od marca 2006 roku. Uczestniczę w wielu zajęciach poznając kulturę naszych „starszych braci w wierze”. Jednym z moich bardziej ulubionych warsztatów jest wycinanka żydowska, prowadzona przez Monikę Krajewską.
Tworzę te prace od 10-ciu lat. Miałam kilka wystaw w galeriach, klubach, uczestniczę w targach sztuki, festynach, okolicznościowych wydarzeniach, np. w jarmarku purimowym w JCC w Warszawie, senioraliach, festiwalu Singera prowadząc warsztaty z wycinanki żydowskiej w ramach Dnia Otwartego UTW. Prowadziłam warsztaty również w Państwowym Muzeum Etnograficznym. 
Corocznie ofiarowuję moje prace na aukcje Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka, prowadzone w Zespole Szkół Lauder-Morasha. 
Prezentuję kilka moich prac...

inspiracją do wykonania tej pracy była książka "Tajemnice kabały" Marc-Alain Ouaknin, papier koloru złota, oryginał 70x60cm

 ... hebrajskie litery, istnieją niezależnie od papieru i atramentu. Niezależnie nawet od słów. Powiedziane jest, że kiedy Mojżesz roztrzaskał pierwsze tablice z przykazaniami, litery uniosły się do Tego, który je wcześniej nam ofiarował.
W innym miejscu czytamy historię o rabinie Chananiji ben Teradionie. Jego oprawcy owinęli go w zwój Tory i podpalili. Na chwilę przed tym, jak umarł, jego uczniowie krzyknęli:
"Mistrzu! Co widzisz?"
Chanija odpowiedział:
"Pergamin płonie, ale litery lecą do nieba"
cytat z książki "Księga liter" autorstwa Lawrence Kushner
wycinanka została wyróżniona na 4. Juwenaliach Trzeciego Wieku 2011

wycinanka z serii "Bramy Jerozolimy". Brama św. Szczepana, nazywana również Bab Sitt-Mariam, ponieważ wychodzi na drogę prowadzącą do grobu NMP, lub el-Asbat, czyli Bramą Lwią. Ta ostatnia nazwa bierze się od rzeźby lwa, wykonanego na zlecenie mameluckiego sułtana Baibarsa. Chciał on w ten sposób zakląć sen, który zapowiedział mu, że umrze rozszarpany przez tego drapieżnika.

mizrach, najpopularniejsze wycinanki wieszane w domach modlitwy i prywatnych na ścianie zwróconej w kierunku Jerozolimy

menora na steli z Magdali, białawego kamienia wielkości małej lodówki, mogła służyć czytającemu zwój Tory

cztery zwierzęta symbolizujące cztery cnoty człowieka dążącego do Boga

Izrael

Mazel Tov

menora drzewo życia

znaki zodiaku i cztey żywioły

rozeta, wycinanki umieszczane podczas święta Szawuot w oknach. Nie zawierają religijnych treści, upamiętniają nadanie Tory na Górze Syjon. Tu ryby symbol płodności.

sobota, 19 grudnia 2015

Ladislav Grosman - "Sklep przy głównej ulicy" - próba recenzji

W oczekiwaniu na premierę Sklepu przy głównej ulicy w Teatrze Żydowskim (z udziałem Danuty Szaflarskiej) sięgamy po książkę, będącą podstawą scenariusza spektaklu.
Pierwsza Republika Słowacka, lata 40. XX wieku. To marionetkowe państwo utworzone przez nazistów po rozbiorze Czechosłowacji, państwo, które teoretycznie jako pierwsze dokonało masowych deportacji Żydów.
Wraz z autorem trafiamy do małego miasteczka, w którym na dobre rozpanoszyły się nazistowskie rządy. Główny bohater, stolarz Tono Brtko na razie stroni od rasy panów, jakoś to mu się udaje, ale jest okupione biedą i wiecznym gderaniem gnuśnej i marudnej żony, Eweliny. Dla niej największym wygranym w tej wojnie jest jej szwagier, Markus, który został faszystowskim komendantem. Dzięki swej pozycji rozdaje honory, decyduje o przejęciach żydowskich majątków.
Mimo wcześniejszych nieporozumień i rodzinnych niesnasek, Markus odwiedza biednych pobratymców, przedstawia Brtkowi propozycję przejęcia sklepu starej Lautmanowej. Ten manewr, udający hojny gest, ma za zadanie wciągnąć szwagra w antyżydowskie działania, ale przede wszystkim ma dopomóc w karierze Markusa. Bardzo źle wygląda niezaangażowany politycznie Brtko, a komendant chce piąć się dalej.
Choć początkowo wydaje się, że Tono jest człowiekiem moralnym, to cały nastrój książki powoduje silny niepokój, graniczący wręcz z pewnością, że stanie się coś złego. Chcę mu wierzyć, że nie ma złych zamiarów, jednak uległy charakter, zahukanie, znamiona strachu, a wręcz tchórzostwo, w które ubiera swego bohatera autor, pozwalają tylko czekać na jego ugięcie się, złamanie.
Tono poznaje Lautmanową, starutką właścicielkę sklepu z guzikami, która wydaje się nie mieć pojęcia w jak strasznych czasach przyszło jej żyć. Przygłucha, serdeczna i pełna dobrych chęci, myśli, że Brtko jest przydzielonym jej nowym subiektem, nie zdaje sobie sprawy, że pojawił się on po to, by pozbawić ją majątku.
Każde kolejne działania Tono pokazują, że jest on zagubionym, asekurantem o zajęczym sercu, który tak naprawdę marzy o spokoju i własnym warsztacie, w którym mógłby się oddawać renowacji mebli.
Cały czas czekałam na moment, w którym Tono się potknie, byłam ciekawa jak odnajdzie się w roli właściciela sklepu, jak potraktuje Lautmanową, która tak serdecznie się nim zajęła, tak dobrze go przyjęła. Nie potrafiłam jednak zgadnąć zakończenia, którego dramatyzm przerósł moje oczekiwania.
Grosman jest bardzo oszczędny w sformułowaniach. Nie epatuje wielkimi słowami, działa obrazowo, czasem tylko sugerując, dyskretnie podpowiadając czytelnikowi charaktery i zachowania swoich bohaterów. W prostocie siła, dlatego też wymowa i oszczędny nastrój utworu w efekcie robią na czytelniku tak kolosalne wrażenie.